OFE

Byłam i jestem wkurzona o to, że zmuszono obywateli do oddania środków z OFE do ZUS, z kilku powodów: po pierwsze jeśli Państwo umawia się z obywatelem na warunki dodatkowe wspomagania systemu emerytalnego, to zmiana takiej umowy powinna nastąpić wyłącznie poprzez kompromis i dobrowolne uznanie tej zmiany przez obie strony w stosownym aneksie. Po drugie w sytuacji, gdy Państwo zmienia umowę obywatel powinien mieć prawo wyboru: zostaje w OFE, nie zostaje lub jaki procent z OFE jest skłonny dobrowolnie przekazać do ZUS, jeśli już prawo ma działać wstecz. Po trzecie obywatel w żadnym wypadku nie może ponosić konsekwencji źle przygotowanej umowy, której warunków nie dopełnia tylko jedna strona i jest to strona rządowa, która jednocześnie reprezentuje zarówno obywatela jak i Państwo. Obywatel nie miał nic do gadania co do II filara, był on obowiązkowy (dowolność dotyczyła tylko wyboru ubezpieczyciela), a nie wysokości składki oraz składki samej w sobie. Po czwarte zastosowany manewr przekazania składek do ZUS działał wstecz, czyli dotyczył środków gromadzonych przez wiele lat, a nie środków bieżących – np. od dnia takiego i takiego obywatel będzie przekazywał do OFE tyle i tyle, reszta środków od dnia takiego i takiego trafi do ZUS. Bezczelnie odczekano aż kwoty na kontach OFE będą na tyle duże, żeby się na nie połakomić. Części obywateli nie pozostawiono żadnego wyboru, ponieważ w określonym czasie przed osiągnięciem wieku emerytalnego środki z OFE i tak zostaną przekazane do ZUS, nawet jeśli obecnie obywatel podjął decyzję o pozostawieniu „ocalałej” części tych środków w OFE. Po piąte obowiązkiem przekazania decyzji na piśmie o pozostawieniu środków w OFE obarczono obywatela, czyli jeśli niczego nie zmieniam, moje środki obligatoryjnie we wskazanej części pozostają w OFE, dlaczego? Ten obowiązek sprawił, że wielu obywateli z różnych powodów machnęło ręką i ich środki po prostu trafiły do ZUS. Po szóste, co nas jako obywateli przepraszam bardzo obchodzi, że OFE mogły inwestować w obligacje państwowe, z czego wyszedł ambaras, a kto na to pozwolił?, bo przecież nie ta strona umowy, którą był obywatel. Kto ustalił wysokie koszty obsługi OFE? Można było pomyśleć o restrukturyzacji II filara, bez jego niszczenia, wszak ekonomistów u nas nie brakuje, ale najłatwiej jest po prostu położyć łapę na kasie. Na umowach z Państwem za pośrednictwem kolejnych rządów wychodzimy jak Zabłocki na mydle niestety (wcześniej wmówiono nam np., że oszczędzając na książeczkach mieszkaniowych dorobimy się mieszkania – ale to były ponoć inne czasy…). Jednakowoż stało się. PO zapłaciło za tę decyzję cenę i nie tylko za tę decyzję zresztą, jeśli pokazuje się obywatelowi palec środkowy, to obywatel też może go pokazać…taka karma. Z jedną opinią jednak nie zgadzam się wcale a wcale, z tą mianowicie, która stwierdza, że TK przyznając, że działania poprzedniego rządu w sprawie OFE było zgodne z prawem, działał jako polityczny organ PO. Otóż TK zrobił takim orzeczeniem piękny prezent nowej władzy, bo cóż niby zrobiłaby ona, gdyby trzeba było pieniądze z OFE obywatelom zwrócić? Tymczasem zarzuca się TK, że tym orzeczeniem działał politycznie na rzecz poprzedniego rządu, uznając aneksję oszczędności z II filara jedynie za korektę systemu emerytalnego, którego II filar był częścią, (jako dobro wspólne obywateli), uznając jednocześnie, że jego zarządcy czyli OFE nadużywali przywileju inwestowania składek w obligacje państwowe, oszukując poniekąd system sam w sobie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.