…równouprawnienie…czyli co ma piernik do wiatraka…

…8 marca…jak zwykle impuls do szerokich rozważań i dywagacji, w większości wśród panów, ale nie brakuje też dywagacji wśród pań. Na czym polegają?, ano w większości  chodzi o to aby uzasadnić, że święto jest be, głupie, bez sensu i w ogóle mętne ideologicznie, bo związane z komunizmem i feminizmem, które z założenia są dla porządnych jedynie słusznych obywateli wprost nie do przyjęcia…Chcesz babo równouprawnienia, to bierz się do łopaty i kop rowy, chcesz równouprawnienia, to ani kwiatka, ani miłego dnia, ani za klasykiem „kukuryku”, ani pierwszeństwa w drzwiach, ani podsuwania pod tyłek krzesła, chcesz mieś równouprawnienie, to będziesz miała jak macho, a maczo nie potrzebuje i nie wymaga kwiatów, miłych gestów, ósmych marców i innych takich „pierdół”. Uf. Jakoś równouprawnienie strasznie wielu mierzi, tyle tylko że w kulturze własnej, bo na ten przykład w muzułmańskiej brak równouprawnienia tych samych obywateli i obywatelki niezwykle wręcz oburza i jest jednym z pierwszych punktów odniesienia, dlaczego jesteśmy w tym względzie nomen omen o niebo lepsi, bo przecież nasze kobiety na rękach nosimy, kwiaty im kupujemy, krzesełka pod tyłeczki podsuwamy, w drzwiach przepuszczamy…, a Matka Święta to wręcz na osiołku siedziała jak podróżowała, a nie za osiołkiem biegła…, to wszystko z szacunku, do kobiety, do żony, do matki, wielowiekowa tradycja taka…Cóż takiego jest w tym równouprawnieniu, że przeszkadza ono w złożeniu życzeń 8 marca?: „bo jo kobity cały rok szanuję, nie tylko od świnta”, albo „kobitą to jest się 365 dni w roku, a nie tylko 8 marca”, to „po kij go świntować”. Tak więc pytam co ma piernik do wiatraka?, czy mam nie dać matce kwiatka na dzień matki, bo w końcu matką jest cały rok, a nie tylko od święta?, czy nie mogę złożyć życzeń ojcu w dzień ojca, bo jest ojcem 365 dni w roku?, nie przytulę swojego chłopaka, czy syna w dzień chłopaka, bo jak równouprawnienie, to miłe gesty, wyróżnienie tak z czystej życzliwości, to „gupota”? Dlaczego mamy stawiać kobiety, czy kogokolwiek innego w kontekście wyboru: albo równouprawnienie, albo szacunek, albo święto?, bo co jeśli nabyłaś prawo do głosowania, to guzik z kwiatka?, jeśli chcesz zarabiać tyle co facet, to guzik z 8 marca?, jeśli ojciec ma się w równym stopniu zaangażować w opiekę nad wspólnym potomstwem, to tracisz prawo do przepuszczenia w drzwiach? Co ma piernik do wiatraka? A może po prostu szanuję kogoś na co dzień, więc nie mam problemu z tym, żeby podarować tej osobie badylka, czy cukierka? ot tak dla miłego gestu, bez dorabiania do tego ideologii na nie?

Możliwość komentowania jest wyłączona.