…co z tym widelcem i co on ma wspólnego z UE…

…ostatnio sporo się mówi o tym, że my z tej Unii wcale nie zamierzamy wychodzić i że spokojniej z tym pohukiwaniem  na nas dzielnych Husarów, bo raz żeśmy dzielni jak mało kto na świecie, dwa – oświeciliśmy tę zapuszczoną Europę i co niektórych bardziej tępych nauczyliśmy jeść widelcem…Hm…po pierwsze, to mimo żeśmy nie głupi, to jednak nie my żeśmy chrzcili Europę, tylko ona nas i to ona jak matka przyjęła nas do siebie zawżdy za Mieszka i Jagiełły, jak również współcześnie. Przypominam także, o czym się nie mówi, że Jagiełło przyjął chrzest, nie dlatego, że chciał, ale dlatego, że był cwany i dalekowzrocznie potrafił kalkulować, że to się opłaci, do końca życia był jednak mocno i pogańsko przesądny a starzy bogowie wcale go nie opuścili mimo, że na zewnątrz pokazywał ostentacyjną religijność, Mieszko wcześniej postąpił podobnie…

Z tym widelcem, to też może i owszem ci Francuzi, jakby od nas…, ale wszak nie jest to nasz wynalazek i wcześniej ktoś inny dumnych Polaków nauczył zacnego narzędzia używać, podobnie jak włoszczyzną dania zaprawiać…

Zarówno więc w dawnych czasach jak i współcześnie jak widać my Husarzy byliśmy dla Europy dziećmi niezwykle krnąbrnymi, co raz się opłacało, a drugim razem nie bardzo i tych razów, gdy na złość matce odmrażaliśmy sobie uszy było w historii wcale nie mało. Tak to się bowiem składa, że bohaterstwo wcale nie wyklucza głupoty, ani też nie daje gwarancji szacunku i bezpieczeństwa. Warto o tym pamiętać, bo samo: „my się z Unii nie zamierzamy wypisać”, może okazać się deklaracją niezwykle wątłą, a po kopniaku w tyłek, do czego nam jakby ostatnio bliżej z intencją: „nie chcecie to spadajcie na drzewo”, nie tylko dupsko może nas Husarów rozboleć…

Możliwość komentowania jest wyłączona.