…demony wojny w selfi…

…nie myślałam, że dożyję czasów, w których 70 lat po tak krwawej światowej wojnie wnuki tych, którzy wojnę przeżyli będą sobie na tle drutów kolczastych obozów koncentracyjnych strzelać uśmiechnięte selfi…osobiście uważam, że jest to obrzydliwe i każda taka osoba, która zostałaby zweryfikowana z imienia i nazwiska powinna odpracować taki wybryk wolontariatem na rzecz ofiar współczesnych konfliktów zbrojnych. Wojna to nie bajka, to rozpacz na skalę nie do wyobrażenia dla normalnego człowieka, to realna a nie wirtualna wyrządzona świadomie krzywda i wciąż realne zagrożenie dla świata…wygląda jednak na to, że rozpacz ludzka na tyle nam się opatrzyła, że nie jesteśmy w stanie nazywać rzeczy po imieniu, a nawet jesteśmy skłonni udawać, że widzimy coś innego niż jest i się dzieje…, bo urządzanie się w szarej rzeczywistości lub moszczenie w luksusie sprawia, że nic więcej się już nie liczy…to tak przy okazji, że coraz bliżej Święta…, pozwólmy sobie w tym czasie także i na tę smutną refleksję, że zło człowiecze nigdy nie śpi, zawsze gdzieś się „niewinnie” tli i tylko czeka, gdzie i kiedy ci dobrzy przymkną na chwilę oko i opuszczą gardę…

Możliwość komentowania jest wyłączona.