…”tylko koni żal…”

…odnosząc się do ostatniego wydarzenia, czyli zmiany  na stanowisku premiera…pani byłej premier „ja jestem Szydło…” nie jest mi żal, każdy polityk zawsze spada na cztery łapy jak kot i nigdy specjalna krzywda z powodu utrącenia ze świecznika nie staje się jego udziałem. Ja osobiście chętnie widziałabym panią Szydło na z góry upatrzonej placówce w Watykanie, gdzie swojego czasu znalazła miłą i spokojną przystań była premier Suchocka. Pani Szydło do objęcia takiej placówki doskonale się nadaje, już to z powodu bycia matką kapłana, już to z powodu zaangażowania w promocji Polski i Polskości, bo przecież gdzie lepiej Polskę, której królową jest Matka Boska  promować, niż pod samym nosem następcy św. Piotra, na uroczyste Wigilie zapewne pielgrzymowałoby wielu oficjeli, bo wszak ambasada w Watykanie warta byłaby takiej pielgrzymki, szczególnie jeśli na nasz, czyli podatników koszt.. Co do nominacji nowego premiera, to w zasadzie póki żyje Prezes, to mamy politycznie i faktycznie do czynienia jedynie ze zmianą płci…Nowy premier ma jednak niewątpliwie 3 atuty: namaszczenie przez Jarosława Wielkiego, wsparcie ojca wraz z dobrodziejstwem inwentarza, czyli jego zacną polityczną przeszłością, którą awansem jakby zyskuje w spadku oraz kupienie ‚trudnej miłości” od PiS – wyborców przez ponoć pozostającą w rządzie panią Szydło, która dla osłody wnosi swoją przaśność, którą tak pokochał elektorat, czyli lud, czyli suweren, czyli naród…, a że tej miłości do byłej pani premier jest pół na pół czyli 50%, to przecież czepiać się nie można….

Możliwość komentowania jest wyłączona.